IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój 443

Go down 
AutorWiadomość
The Queen
Mistrz Gry i w ogóle
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 26/10/2013

PisanieTemat: Pokój 443    Nie Gru 01, 2013 2:14 pm

Średniej wielkości pokój. Ściany, jak w całej szkole, wyłożone są ciemną, starą cegłą. Po wejściu do pomieszczenia przez drewniane drzwi z prawej strony możemy dojrzeć wejście do łazienki. Idąc dalej, widzimy dwa łóżka obok których stoi szafka nocna z dwoma szufladami i lampką, mamy też sporą szafę z ciemnego drewna. Pokój oświetla nie tylko słońce, wpadające przez dwa okna, ale i wyglądający na wiekowy żyrandol. Całość jest dość przytulna. Jednym słowem – da się żyć.
Lokatorzy:
Elisabeth Mori
Liwia Rossi
***


Ostatnio zmieniony przez Amaterasu dnia Sro Gru 25, 2013 8:39 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://akademia-phobos.forumpl.net
Liwia
Adepci
avatar

Liczba postów : 59
Join date : 30/11/2013
Skąd : Włochy, Sycylia

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Sro Gru 25, 2013 1:04 pm

Jak burza wpadła do pokoju, zaklęła głośno i wyciągnęła z kieszeni telefon komórkowy. Z listy kontaktów szybko wybrała numer zapisany pod uroczym pseudonimem „Bachor” i nacisnęła zieloną słuchawkę. Rozmówca odebrał po trzech sygnałach i od razu został przywitany przez falę wyzwisk.
— Halo, halo, słoneczko. Już ochłonęłaś? — zapytał po chwili, śmiejąc się pod nosem. Dziewczyna zacisnęła palce na telefonie, próbując się uspokoić.
— Gdzie wyście mnie wysłali, co? — warknęła. Miała ochotę spakować walizki, wrócić do Włoch i pobić chłopaka tak, że nie ruszyłby się z łóżka przez najbliższy miesiąc.
— Do Szkocji — poinformował szczerze rozbawiony.
Ty lepiej się nie śmiej, bo jak przemaluję ci facjatę, to mamusia cię nie pozna, stwierdziła w myślach.
— Brawo, geniuszu. Aż taka głupia nie jestem. Chyba od tych amorów to w głowie i tobie, i ojcu się poprzewracało.
Po raz kolejny usłyszała w słuchawce radosny śmiech chłopaka.
— Liwuś, nie dramatyzuj. Po prostu zachowuj się jak stereotypowa Włoszka. Wiesz, pizza, piłka nożna, samouwielbienie. Może nikt się nie zorientuje, że handlujesz dragami i masz powiązania z mafią.
Usiadła na łóżku. Pościel była miła w dotyku i pachniała świeżym powietrzem. Z kieszeni czarnej, skórzanej kurtki wyciągnęła paczkę ukochanych fajek i zapalniczkę, wyciągnęła jednego papierosa i zapaliła. Zaciągnęła się, a widząc lecącą ku górze smugę białego dymu, zaczęła się powoli uspokajać.
Chyba całkiem niezłe sprzątaczki tutaj zatrudniają.
— Hej, Liwia. Żyjesz? — odezwał się zaniepokojony nie na żarty.
— Tsaa, palę.
— Trawę?
— Nie, bachorze. Fajki. Ze sklepu. Aż tak nie zgłupiałam.

— Aaaa… Bądź co bądź, uważaj. My postaramy się zapanować nad sytuacją na miejscu. A, właśnie. To dosyć zabawne, że trafiłaś znowu do szkoły, po skończeniu klasyka*. — Znowu się roześmiał. — I pomyśleć, że przytrafiło się to akurat największemu wrogowi szkolnictwa, jakiego znam.
— Mówi dzieciak, który rzucił szkołę, kiedy miał piętnaście lat — zauważyła.
— No co? Nie chciało mi się uczyć.
— Tak. Oczywiście —
rzuciła sarkastycznie.
— No dobrze, Liwuniu. Trzymaj się. Buziaczki, skarbeńku.
— Udław się tymi swoimi słodkimi słówkami.
— Czego wymagasz? Jestem Włochem. We krwi mam uwodzenie kobiet —
rzucił pretensjonalnie.
— Spadaj.
— Tak, wiem, kochasz mnie.

Liwia rozłączyła się i rzuciła telefon na szafkę nocną. Odgarnęła wpadające do oczu czarne włosy. Niedopałek papierosa rzuciła na podłogę i wgniotła w panele czubkiem glana. Nie interesowało ją, czy zniszczy w ten sposób własność szkoły. Nie należała do pedantek i nie dbała o rzeczy.
Po chwili usłyszała dźwięk przychodzącego esemesa. Rzuciła okiem na wyświetlacz i zauważyła, że nadawcą jest „Bachor”. Niechętnie otworzyła wiadomość.
„Zapomniałem, skarbeńku. Ubierz się czasem ładnie i nie strasz dzieci. Kocham cię. Buziaczki. Nie pal tyle. Tata też cię pozdrawia.”
Prychnęła i zamknęła okienko z esemesem. Nie miała zamiaru mu odpisywać. Zamiast zajmować się dzieciakiem, który zabawia się gdzieś kilkaset kilometrów od Szkocji, wolała przemyśleć swoje położenie i obecną sytuację.
Więc trafiłam na wieś… Szkoda, że to nie Sycylia. Tam przynajmniej nie wiał aż tak mocny wiatr. I było w miarę ciepło. Chyba nie mam innego wyboru, jak się tutaj uczyć.
Machinalnie wyciągnęła kolejnego papierosa i zapaliła. Strużka dymu zwijała się, kręciła, zmieniała tor lotu, ale nadal zmierzała ku sufitowi.
Jak ludzkie przeznaczenie.
_____________________
*We Włoszech obowiązek szkolny trwa od szóstego do piętnastego roku życia i obejmuje szkołę podstawową (pięć lat), szkołę średnią pierwszego stopnia (trzy lata) i pierwszy rok szkoły średniej drugiego stopnia. Szkoły średnie drugiego stopnia można podzielić na liceum klasyczne (tutaj: klasyk; pięć lat), liceum matematyczno-przyrodnicze (pięć lat), szkołę techniczną (pięć lat), szkołę zawodową (od dwóch do pięć lat) oraz liceum artystyczne (od czterech do pięciu lat).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elisabeth
Adepci
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 30/11/2013
Age : 23
Skąd : Włochy

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Czw Gru 26, 2013 1:06 pm

Nie ma nic gorszego niż zesłanie do szkoły oddalonej setki kilometrów od domu rodzinnego i kochającego ojca. Dlaczego ta starucha tak bardzo się uparła, by wyjechała do szkoły z internatem?! Co jej przeszkadzało w tym, że pomagała przy pracy w winnicy, porzucając dalszą naukę? Miała do tego prawo i nikt nie mógł jej tego zabronić. Cóż, jednak babcia nie należała do osób byle jakich i jako kobieta pełniąca absolutną władzę nad domem rodzinnym i życiem jej bliskich, zadecydowała inaczej, jakby na przekór jej postanowień. Na nic się zdały długie rozmowy z prośbą o zmianę decyzji, starsza kobieta była znana ze swojej nieustępliwości i w końcu nie pozostało jej nic innego, jak zacisnąć dłonie w pięści i spakować się do wyjazdu.
— Przeklęta starucha — warknęła pod nosem. Stała pod drzwiami pokoju, który miał być od dzisiaj jej drugim domem. Na samą myśl czuła dreszcze na plecach. Przez całą drogę łudziła się, że pokój będzie pusty i nie zastanie w nim nikogo. Ostatnie na co miała ochotę, to przebywanie w małym pomieszczeniu z osobą, której kompletnie nie zna. Pragnęła samotności tak bardzo, że mogłaby oddać cały swój dobytek dla kilku chwil świętego spokoju.
Z kieszeni kurtki wyciągnęła mały kluczyk i już miała go włożyć do zamka, gdy usłyszała huk. Dłoń znieruchomiała jej natychmiast, a włosy na karku zjeżyły się w przypływie strachu. W jednej chwili zdała sobie sprawę, że jej najgorsze przypuszczenia się sprawdziły. Westchnęła ciężko. Niezły początek dnia.
Chwyciła za klamkę i z rozmachem otwarła drzwi, które z łoskotem obiły się o ścianę pomieszczenia. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy, to zdeptany niedopałek papierosa leżący na podłodze, do jej nozdrzy dotarł też duszący smród tytoniu. Wzdrygnęła się na samą myśl, że będzie musiała wdychać tę truciznę przez cały rok szkolny i ignorując zupełnie dziewczynę siedzącą na jednym z łóżek, podeszła żwawym krokiem do okna i otwarła je tak szeroko, jak tylko mogła. Czując powiew świeżego powietrza, odetchnęła z ulgą. Od razu poczuła się lepiej.
Gdy już uspokoiła się na tyle, by móc normalnie oddychać, odwróciła się w stronę nowej lokatorki i zapytała ją głosem pełnym wyrzutu:
— Nie masz gdzie truć się tym paskudztwem?! I w ogóle: coś ty za jedna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liwia
Adepci
avatar

Liczba postów : 59
Join date : 30/11/2013
Skąd : Włochy, Sycylia

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Czw Gru 26, 2013 4:42 pm

Powoli podniosła wzrok na brunetkę — wyglądała, jakby za chwilę miała rzucić się na Liwię i rozszarpać ją na strzępy. Rossi wzruszyła ramionami, rzuciła kolejny niedopałek papierosa na podłogę i wgniotła go czubkiem buta w panele.
— Kultura nakazuje najpierw przedstawić się samemu — zauważyła i wyciągnęła z paczki kolejną fajkę. Od palenia uzależniła się już podczas ostatniego roku w szkole średniej pierwszego stopnia. Miała wtedy czternaście lat. Zresztą, i tak zaczęła późno w porównaniu do dzieci innych znajomych ojca. — Ach, i zapomniałabym. W moim pokoju będę robiła to, co mi się żywnie podoba. Nie zabroni mi tego panna z małymi cyckami.
Liwia uśmiechnęła się szyderczo. Może i „Bachor” napominał ją, by chociaż z pozoru zachowywała się jak normalna nastolatka, ale cóż… nie znosiła, kiedy ktokolwiek zabraniał jej palenia. Nie potrafiła i już.
Że też trafiła mi się taka współlokatorka. Może przynajmniej będzie chodziła normalnie na zajęcia. Wtedy bym miała spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elisabeth
Adepci
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 30/11/2013
Age : 23
Skąd : Włochy

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Czw Gru 26, 2013 6:01 pm

Czuła wzbierający się w niej gniew. Nie dość, że utknęła w tej dziurze z kaprysu staruchy, to jeszcze jej lokatorką okazała się być nawiedzona młoda kobieta. Na pierwszy rzut oka wyglądała niczym chodzący żywy trup, namiętnie trująca swoje płuca czymś tak paskudnym jak papierosy. Nienawidziła ich duszącego dymu już od dnia narodzin, kiedy żył jeszcze dziadek. Przez nią nazywany był smokiem: palił zdecydowanie za dużo i nie było godziny, kiedy nie widziałaby go z papierosem w ustach. Los okazał się jednak być sprawiedliwy, bo gdy tylko skończyła siedem lat, zdiagnozowano u niego ciężkiego i nieuleczalnego raka płuc. Nie minął nawet rok, kiedy zniknął z ich rodzinnego życia i odbył swoją ostatnią podróż na niewielki cmentarz mieszczący się tuż za solidnymi murami wiejskiego kościółka. Z tego dnia pamiętała tylko tyle, że przytulała się do zapłakanego ojca i za wszelką cenę próbowała go pocieszyć.
W tej chwili zdała sobie sprawę, że od kilku minut wpatruje się w niezidentyfikowany punkt za oknem, a lokatorka rodem z amerykańskich filmach o zombie, przewierca ją wzrokiem. Powróciła do rzeczywistości, policzyła do dziesięciu starając się stłumić kłębiący się w jej sercu ból tęsknoty, a zarazem i wściekłości, po czym usiadła na łóżku z ciężkim westchnieniem.
Podniosła wzrok, jednak gdy tylko zauważyła na twarzy tamtej coś na kształt szyderczego uśmiechu, wywróciła oczami.
— Chyba nie myślisz, że twoja zaczepka o braku piersi jakkolwiek mnie zabolała. Musisz się bardziej postarać. I czy tego chcesz, czy nie, jesteśmy zmuszone do wspólnej wegetacji przez całe dziesięć miesięcy. A tak w ogóle to jestem Elisabeth, ale wszyscy mówią do mnie Elsa.
Z całych sił starała się, by jej głos brzmiał obojętnie. W normalnych warunkach już dawno obiłaby jej twarz, ale obietnica złożona ojcu o nie sprawianiu zbyt wielu kłopotów w nowym miejscu okazała się jednak silniejsza, niż chęć wyładowania emocji w formie rękoczynów. Złapała za sportową torbę, szperała w niej przez dobre kilka minut, po czym z uczuciem zwycięstwa wypisanym na twarzy wyciągnęła telefon, jeszcze nowiuteńki. Już miała wypakowywać zdobycz z pudełka, gdy poczuła mdlący i dobrze jej znany zapach. Odwróciła się do lokatorki z niesmakiem.
— Mogłabyś chociaż ograniczyć ilość wypalanych fajek, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liwia
Adepci
avatar

Liczba postów : 59
Join date : 30/11/2013
Skąd : Włochy, Sycylia

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Czw Gru 26, 2013 6:53 pm

— Daj się człowiekowi nacieszyć, kiedy będzie musiał się ograniczać. Nawet nie wiesz, jak ciężko jest potajemnie palić w jakiejkolwiek szkole. — Liwia przewróciła oczami i westchnęła teatralnie.
Wstała, otrzepała czarne spodnie z niewidzialnego kurzu, poprawiła ciemną, skórzaną kurtkę niedbale narzuconą na szary, luźny top i wsadziła telefon do kieszeni. Nie zwracając już kompletnie uwagi na Elsę, wyminęła rzuconą na środek pokoju torbę, której nawet nie raczyła rozpakować i podążyła ku drzwiom. W międzyczasie skończyła kolejnego papierosa i rzuciła niedopałek na podłogę — wolała nie zostać przyłapaną na kurzeniu przez dyrektorkę lub jednego z nauczycieli. Liwia nie znosiła kłopotów i nie chciała sprawiać ich rodzince beztrosko bawiącej się na Sycylii. Rzuciła jeszcze przelotne spojrzenie w stronę bawiącej się komórką współlokatorki. Była całkowicie pochłonięta pukaniem w dotykowy wyświetlacz.
— Nie mam zamiaru się powstrzymywać tam, gdzie nikt mnie nie pilnuje.
Liwia wyszła z pokoju, głośno trzaskając drzwiami.

[z/t]
Do: Pierwsze piętro, Pokój spotkań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elisabeth
Adepci
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 30/11/2013
Age : 23
Skąd : Włochy

PisanieTemat: Re: Pokój 443    Nie Gru 29, 2013 7:37 pm

Nie zareagowała na efektowne wyjście swojej współlokatorki. Tak właściwie to nawet ucieszyła się, że tak szybko się jej pozbyła. W pokoju panowała przyjemna cisza i spokój: coś, co po prostu uwielbiała. Odwróciła głowę w stronę okna. Z zadumą wpatrywała się w krajobraz jaki za nim ujrzała.
Tęskniła za rodzinną wioską, za winnicą, za ojcem o wiecznie uśmiechniętej twarzy, za swoim ulubionym psiakiem. Tęskniła za nimi wszystkimi oprócz ponurej i surowej babki. Mimo iż ta wychowała ją z należytą dbałością, od śmierci matki nie darzyła jej sympatią. Przypadkiem usłyszała rozmowę, a raczej kłótnię, pomiędzy nią a ojcem. Wywnioskowała z niej tyle, że kobieta chciała odesłać ją do szkoły z internatem, gdzie miała zostać wyuczona na młodą oraz elegancką damę z wyższych sfer. Ojciec jednak się na to nie zgodził i to był pierwszy raz, kiedy sprzeciwił się decyzji kobiety, która pełniła absolutną władzę w domu i nie liczyła się z żadnymi sprzeciwami ze strony bliskich jej osób. A tą kobietą była jego własna matka — osoba ambitna, bystra i twarda jak skała.
Wzdrygnęła się na wspomnienie o słowach, okrutnych słowach, które wtedy wypowiedziała starucha. Elisabeth nie potrafiła zrozumieć, jak prawdziwa matka mogła nazwać własnego syna skończonym idiotą. To właśnie wtedy nienawiść do tej kobiety wzrosła i pozostała do samego dnia dzisiejszego. W dniu wyjazdu serce miała rozdarte na pół: płakała z powodu rozłąki z ojcem i cieszyła z faktu długiego nieoglądania pomarszczonej twarzy babki. Teraz jednak im dłużej wpatrywała się w zachmurzone niebo, tym bardziej pragnęła powrotu do rodzinnych stron i oddaniu się ciężkiej pracy w winnicy.
Z głośnym westchnieniem spojrzała na trzymane urządzenie. Telefon był zdecydowanie za duży, źle leżał w dłoni i kompletnie nie wpasował w jej gust estetyczny. Na wsi nie potrzebowała takiego wynalazku: całe dnie spędzała w polu lub w szkole. Ojciec jednak nie chciał słyszeć o braku kontaktu z własną córką i za plecami babki zakupił jeden z najnowszych modeli telefonu komórkowego. I jeszcze się wycwanił! Nie przyznał się do kupna i schował jej do torby, gdy ona sama brała kąpiel. Sztuczka wydała się dopiero w pociągu. Jakież było jej zdziwienie, gdy odkryła pudełko ukryte pod jej ulubionym swetrem w białe róże. Przeczytawszy kilka słów wyjaśnień napisanych na pudełku, nawet się ucieszyła z prezentu.
Teraz jednak klęła niczym świat stoi i próbowała rozpracować ten jakże cudaczny model. Komórka ojca była całkiem inna, miała przyciski i niewielki ekran. Ten jednak okazał się dla niej nie lada zagadką. Instrukcja wydawała się być napisana w obcym jej języku, a dotykowy ekran systematycznie szargał nerwy swymi kaprysami. Prawdziwą męką okazało się pisanie SMS na dotykowym ekranie. Elisabeth przez pierwsze kilka minut nie potrafiła wyłączyć opcji „Słownik”, dopóki z zawziętą miną nie wzięła się za uważne studiowanie instrukcji obsługi znalezionej w pudełku. Niewiele z niej zrozumiała, doszła jednak do tego, że wystarczy nacisnąć jeden mały przycisk w rogu ekranu.
— Co za badziewie! — wykrzyknęła. Próba napisania czegokolwiek zakończyła się fiaskiem. Przypadkiem naciskała przypadkowe litery, spacje oraz znaki, w końcu zdenerwowana wrzuciła telefon do pudełka, a ten do torby. Była poirytowana.
— Ale ze mnie idiotka…
Nie wiedząc, co ze sobą zrobić, wstała z łóżka i rozejrzała się za kryjówką dla swojego bagażu. Z braku pomysłu kopnęła je pod łóżko, po czym opuściła pokój, uprzednio zamykając drzwi na klucz. Nie przejmowała się faktem, że jej współlokatorka może mieć problemy z wejściem do pomieszczenia. Co to ją obchodziło? W ostateczności nawet nie wiedziała, jak jej na imię i skąd w ogóle pochodzi. Oprócz tego, że wyglądała jak członek jakiejś sekty, wydawała się być całkiem zwyczajną dziewczyną. Elsa wzruszyła ramionami, po czym skierowała się w stronę wyjścia z akademiku dziewcząt. Długi spacer dobrze jej zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 443    

Powrót do góry Go down
 
Pokój 443
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Akademia Phobos :: Akademik dziewcząt :: Czwarte piętro-
Skocz do: